Pamiętasz ten  moment, kiedy przyszedłeś na swoją pierwszą zbiórkę? Ten dreszczyk emocji, gdy otoczyłeś się nieznajomymi ludźmi? Niepewność, czy wszyscy Cię zaakceptują i będą w ogóle chcieli z Tobą rozmawiać? Drużynowego, który z pasją opowiadał o wspaniałych przygodach, które Cię czekają? Tego dnia otrzymałeś iskrę.

Kolejne zbiórki, wyjazdy, spotkania. Iskra zmieniła się w płomień. Każde spotkanie było paliwem, wzniecającym coraz to większy ogień. Aż zapłonąłeś. Czułeś się świetnie w gronie ludzi, z którymi dzieliłeś swoje pasje, uczucia, rozsterki. Z każdą chwilą chłonąłeś nowe doznania, wspaniałe chwile, poznawałeś ludzi, uczyłeś się. To dawało Ci siłę do dalszego działania. Wiedziałeś, że to właśnie tu jest Twoje miejsce.

Potem stało się coś, czego może nawet nie oczekiwałeś. Po jakimś czasie Tobie było dane dzielić się ogniem z innymi, przestraszonymi, wspaniałymi ludźmi. Rozsyłałeś iskierki do nowych serc wierząc, że i one zapłoną tym samym uczuciem co Ty, kiedy miałeś te 10 lat. Nie zawsze się udawało, ale każde wpatrzone w Ciebie oczy, były najlepszą rekompensatą za całe poświęcenie dane podczas pracy instruktorskiej.

Nawet nie wiesz kiedy, twój płomień słabł coraz bardziej i bardziej. Coraz częściej okazywało się, że bycie światłem ogniska jest trudniejsze. Próbowałeś, dwoiłeś się i troiłeś aż w końcu, Twoje paliwo się skończyło. Już nie cieszyła Cię kolejna zbiórka. Zorganizowanie wyjazdu stało się przykrym obowiązkiem, a obóz- barierą nie do przejścia. Płomienie innych świeciły jaśniej. Ich blask Cię oślepiał.

Każdego z nas łapie wypalenie. Prędzej czy później zaczniesz się zastanawiać, czy w ogóle cokolwiek robisz ma jakiś sens. A może, jak ja całkiem niedawno, jesteś w tym momencie? Co robić?

1. Odetchnij. Odpocznij.

Czasem musisz dać sobie trochę czasu. Przestań umawiać kolejne watry co weekend. Odpuść biwak. Poproś kogoś aby poprowadził zbiórkę za Ciebie. Jeden dzień nie zaszkodzi, a na pewno pomoże. Ustal jakiś czas, gdy nie będzie Cię dla nikogo. Może niedziela? Spędź ją z rodziną, wyłącz telefon, ustaw Facebooka na tryb „offline”. Potrzebujesz tego.

2. Znajdź i realizuj pasję.

Czasem jest tak, że przejmując funkcję, skupiamy się na realizacji czyichś zainteresowań. Zapominamy o samych sobie. Świetnie jest czasem oddać się swojemu hobby. Jeszcze lepiej, jeśli możesz je połączyć z pracą harcerską.

3. Zrozum, że życie to nie tylko harcerstwo.

Bywa, że angażujemy się w pracę instruktorską w 100%, zaniedbując wszystko to, co na zewnątrz. Życie to ogrom doświadczeń, nie wszystko musi łączyć się z harcerstwem.

4. Odpuść.

Konkurs? Strona drużyny? Kronika? Dokumenty? Papierologia wyjazdowa? Zbiórka? Plany pracy? Odpuść. Przekaż część obowiązków komuś innemu. Da sobie radę. Serio.

5. Pójdź na kurs, warsztaty.

Zmień środowisko. Może w zaprzyjaźnionym hufcu odbywają się warsztaty dla drużynowych? Przybocznych? Może jest tam kurs Pierwszej Pomocy? Co z tego, że już go masz! Zawsze możesz się nauczyć czegoś nowego, a już na pewno poznasz innych ludzi. Skorzystaj z tego.

6. Spotkaj się z instruktorami prywatnie.

Zorganizuj wyjazd bez dzieci. Zróbcie coś, co będzie dla Was wszystkich okazją do zacieśnienia znajomości, ale również stanie się formą odpoczynku. Harcerstwo jest nie tylko dla dzieci, ale i dla tych starszych. Może jest Was, wypalonych więcej?

7. Porozmawiaj z kimś.

Na pewno masz przyjaciół. Może warto się do nich zwrócić? Pogadać o rzeczach które Cię męczą? Na pewno pomogą Ci się odciążyć. Nie umniejszaj też wartości wiedzy starszych instruktorów. Oni też przez to przechodzili i są ogromną skarbnicą motywacji.

8. Ogranicz swoje funkcje.

Często bywa tak, że pełnimy więcej niż jedną funkcję. Musisz zrozumieć, że coś co jest do wszystkiego, jest do niczego. Czasem warto wybrać to, co faktycznie sprawia nam radość i na myśl o czym włosy nie stają nam dęba.

9. Przygotuj się.

Będąc wypalonymi, bardzo często zaniedbujemy fakt planowania. Idziemy na żywioł. Kiedyś to działało, a teraz już jakby mniej. Każda zbiórka wydaje się porażką i podkopuje naszą wiarę w siebie. Przygotuj się do niej. Napisz plan, konspekt, poszperaj w necie szukając nowych form pracy, zaproś ciekawą osobę. Zrób coś nowego, nieszablonowego.

10. Znajdź inną ścieżkę w życiu.

O tym się nie mówi. Nie można przecież stracić instruktora! To nieprawda. Nigdy nie tracimy instruktorów. Pozwalamy im się rozwijać na innym polu. Takie było przecież zamierzenie- wychować dobrego obywatela. Żadne działania nie przyniosły skutku? Czujesz, że po prostu nie chcesz uczestniczyć w życiu drużyny, hufca? Nie masz już czasu? Zrezygnuj. Przekaż funkcję komuś innemu i patrz jak płonie, ale pamiętaj by zawsze wspierać i dzielić się doświadczeniem, by i on, kiedy płomień zagaśnie, miał w kimś oparcie. Może jego przygoda z harcerstwem będzie trwać jeszcze długie lata?

Nie musisz też rezygnować zupełnie. Zostań opiekunem drużyny. Zostań członkiem kręgu instruktorskiego. Idź „wyżej”, pracuj w hufcu, zostań namiestnikiem, zastępcą komendanta, załóż klub harcerski. Organizacja daje Ci mnóstwo możliwości i tylko od Ciebie zależy jak je wykorzystasz.

Piszę ten tekst niedługo po tym jak sam miałem rezygnować z pracy w organizacji. To naprawdę ciężki okres, bo daje nam mnóstwo negatywnych emocji. Motywacja i kreatywność spada, wszystko nas denerwuje, coś co sprawiało przyjemność staje się nie do zniesienia. Obwiniamy się za wszystkie porażki.

Nie martw się. Wszystko w końcu się układa. Wypalenie to nie koniec świata, zawsze można sobie poradzić. Jesteś potrzebny. Wszyscy jesteśmy. Trzymając się razem, łatwiej nam pokonywać trudności 🙂

Reklamy