ID-10019697190% moich harcerzy ma komputer w domu. 100% ma do niego dostęp czy to przez znajomych, czy bibliotekę, szkołę, kafejkę internetową. Co ciekawe, większość z nich nie jest nadzorowana przez rodziców, a to oznacza, że mogą robić co im się żywnie podoba.

Zadam chyba rodzicom kiedyś pytanie, czy w normalnym życiu pozwalają dzieciom na wszystko? Internet jest przecież jakby drugim światem. Kiedy wyjrzysz przez okno, zobaczysz drzewa, kwiaty, budynki, ludzi. Gdy wejdziesz w wyszukiwarkę, możesz zobaczyć to samo. Kiedy jednak taki harcerz będzie chciał pójść na film dla dorosłych zostanie zatrzymany przez rodzica, opiekuna, panią w kinie. Wróci więc przed komputer i i tak ten film obejrzy, bo nikt nad nim nie stoi! Taka wolność prowadzi do uzależnienia, które po prostu rekompensuje zakazy życia codziennego.

Nowinki technologiczne wkradają się w każdą dziedzinę naszego życia. Czy nam się to podoba, czy nie, elektronika jest wszędzie. Niestety, nikt nas nie przygotował na tak diametralne zmiany. Społeczeństwo, a zwłaszcza młodzież, zachłysnęło się nowoczesnością. Co gorsza, ci, którzy powinni wskazywać drogę, być swoistym „haustem świeżego powietrza” jeszcze bardziej pogłębiają problem nieumiejętnego korzystania technologii, między innymi poprzez zakaz brania na obóz telefonów czy tabletów. Fakt, klauzula o tym, że nie bierzemy odpowiedzialności za sprzęt elektroniczny chroni Twoją głowę, więc stosuj ją zawsze i wszędzie. Ale fakt, że dziecko ten sprzęt elektroniczny weźmie ze sobą, nie musi być negatywny!

Dzięki temu, Ty jako drużynowy możesz mieć wpływ na to, jak z tym sprzętem będzie się harcerz obchodził. Będziesz mógł w praktyce nauczyć dziecko odpowiedzialności za cenne rzeczy, ustalić reguły dzięki którym zrozumie, że telefon/tablet, to nie tylko sprzęt do zabawy, ale może pomóc mu znaleźć informacje potrzebne choćby do pionierki obozowej, czy gotowania survivalowego.

Harcerzy trzeba nauczyć nowoczesności. Kto ma to zrobić, jeśli nie my, drużynowi? 🙂

Reklamy